Lubomir Szopiński


lubomir-szopinski-portret
Lubomir Szopiński („Luboś”, „Mirek”)

urodził się 13 maja 1913 r. w Kościerzynie, w rodzinie kupieckiej o ziemiańskim rodowodzie, jako syn Aleksandra Szopińskiego i Katarzyny z domu Weber. Dzieciństwo i młodość spędził w Kościerzynie pobierając naukę w Szkole Powszechnej, a następnie w Państwowym Gimnazjum Klasycznym, gdzie oprócz pasji sportowej i zaangażowania w harcerstwie zaczęło dojrzewać jego zacięcie muzyczne. Nieprzeciętny talent Lubomira ujawnił się wcześnie. Już jako kilkulatek szybko opanował umiejętność czytania nut, aby w ślad za matką i starszymi braćmi móc grać na fortepianie. Jednak nie wystarczała mu gra tylko na tym instrumencie. W krótkim czasie opanował także podstawy gry na skrzypcach i wiolonczeli, która stała się jego ulubionym instrumentem.

      Pierwsze szlify amatorsko – zawodowego muzykowania otrzymał w orkiestrze symfonicznej Państwowego Gimnazjum Klasycznego w Kościerzynie, prowadzonej przez doskonałego pianistę i organistę, prof. Dawida Bruskiego. Tam, jako wiolonczelista, miał możliwość codziennego obcowania z muzyką wielkich kompozytorów poznając jednocześnie tajniki wiedzy muzycznej oraz doskonaląc się w technice wykonawczej. Właśnie wtedy  muzyka zajęła w życiu młodego Lubomira priorytetowe miejsce. W 1934 r. przerywa naukę w kościerskim Gimnazjum i wstępuje do Polskiego Konserwatorium Muzycznego Macierzy Szkolnej w Wolnym Mieście Gdańsku. Jego nauczycielem zostaje wybitny wiolonczelista, dyrygent i kompozytor prof. Kazimierz Wiłkomirski (1900-1995), który dojrzawszy tkwiący w nim ogromny potencjał muzyczny, wprowadza młodego muzyka w arkana gry na wiolonczeli, dyrygentury oraz harmonii i kompozycji.

      Rozpoczynając studia muzyczne nie opuścił jednak Kościerzyny (dojeżdżając stąd na lekcje do Gdańska) angażując się dalej w pracę na rzecz amatorskiego ruchu muzycznego w rodzinnym mieście. Efektem jego działań było założenie w 1935 r. Towarzystwa Muzycznego organizującego liczne koncerty oraz kursy umuzykalnienia. W 1937 r. w strukturach Towarzystwa istniała już orkiestra symfoniczna (pod dyrekcją L. Szopińskiego) oraz chór mieszany (pod dyrekcją T. Janeckiego). W tym czasie Lubomir Szopiński dyrygował również kościelnym chórem „Św. Cecylia”. W uznaniu wielkiego talentu i pracowitości młodziutkiego, 23 – letniego Lubomira prof. Wiłkomirski powierza mu najpierw funkcję dyrygenta, a od 1937 r. samodzielne prowadzenie znanego sopockiego polonijnego chóru „Lutnia”.

        Dobrze zapowiadający się rozwój życia muzycznego na Pomorzu oraz kariery muzycznej Lubomira Szopińskiego przerywa wybuch II wojny światowej. W związku z jego działalnością patriotyczną w Wolnym Mieście Gdańsku nazwisko młodego muzyka z Kościerzyny znalazło się na niemieckiej liście proskrypcyjnej. 8 września 1939 r. zostaje aresztowany i poprzez obóz przejściowy w Gdańsku Nowym Porcie oraz więzienie Schiesstange trafia w listopadzie do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Tu przebywa do kwietnia 1940 r., kiedy to wraz z kilkoma tysiącami więźniów zostaje wysłany transportem do obozu w Sachsenhausen nieopodal Berlina. Po dwumiesięcznej kwarantannie ostatecznie znalazł się w obozie koncentracyjnym Mauthausen – Gusen, pośród więźniów aresztowanych za aktywność artystyczną, społeczno – kulturalną  i patriotyczną. Tam też, po niespełna 5 latach od przybycia, 5 maja 1945 r. Lubomir doczekał się wyzwolenia obozu i upragnionej wolności.

         Obozowe życie Lubomira Szopińskiego, to obszerna i piękna karta w jego życiorysie. Śpiewaczą działalność obozową rozpoczął w wieczór wigilijny 1939 r. w Stutthofie. Próby odbywały się w ustępie albo w trupiarni, kiedy cały obóz zatopiony był w ciemnościach. W nieludzkich warunkach obozowych rozwijał  muzykowanie tworząc chóry (liczące 200 osób różnych narodowości) i orkiestry, w czym widział ważny element ułatwiający przetrwanie więźniów. Pomimo ciężkich warunków bytowania oraz chorób, wiele czasu i energii poświęcał komponowaniu. I tak, już w 1939 r., powstała jedna z najpopularniejszych obozowych pieśni śpiewanych po wojnie w całym kraju pt. „Sen więźnia” stworzona do słów Zdzisława Karr – Jaworskiego (1908 – 1941), poety, którego Szopiński spotkał w Stutthofie. Po za „Snem więźnia” do bardziej znanych kompozycji „Mirka” z tego okresu należą: „Elegia” (słowa Gustaw Przeczak), „Dumka – Od Dunaju sinych fal” (słowa Władysław Kozaczkiewicz), „Pieśń o szczęściu”, „Pieśń o piosnce” (słowa Konstanty Ćwierk) oraz marsz Gusenowców „Dla nas słońce nie zachodzi” (słowa Władysław Wnuk). Nie sposób określić ile razy i ile osób pieśni Szopińskiego uratowały od śmierci, bowiem moc jego muzyki nie tylko dodawała siły i otuchy wielonarodowej rzeszy więźniów obozów koncentracyjnych, ale też zmiękczała skamieniałe serca oprawców, którzy niejednokrotnie pod jej wpływem potrafili okazać ludzką twarz.

          Po zakończeniu działań wojennych i krótkim pobycie w Austrii, jesienią 1945 r., Lubomir powraca do rodzinnego miasta, gdzie oprócz prowadzenia chórów szkolnych i świetlicowych ponownie obejmuje kierownictwo nad chórem „Św. Cecylia”. Już w styczniu 1946 r. podczas I Kongresu Kaszubskiego odbywającego się w Wejherowie dyryguje 100 osobowym chórem. Wydarzenie to staje się początkiem kariery zespołu oraz samego dyrygenta, dając przepustkę do sal koncertowych w całej Polsce (Bydgoszcz, Gdańsk, Sopot, Lębork, Warszawa, Wrocław, Zakopane). Występujący w strojach kaszubskich chór intensywnie się rozwija zdobywając kolejne nagrody i uznanie.

Koncert „Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Kaszubskiej” w Lublinie. Chórem dyryguje Lubomir Szopiński.

           W 1947 r. przy chórze zostaje utworzona sekcja tańca kaszubskiego oraz kaszubska kapela ludowa. Tym samym tworzą się zręby przyszłego „Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Kaszubskiej” (ZPiTZK),  który w latach 50. swym poziomem dorównuje Państwowemu Zespołowi Ludowemu Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Sukcesy Zespołu i zasługi Lubomira Szopińskiego doprowadziły do realnej szansy powołania zawodowego zespołu pieśni i tańca reprezentującego region Kaszub i Pomorza, o co gorąco zabiegał sam Szopiński. Jego siedzibą miało zostać Bolesławowo koło Skarszew i budynki obecnego Zespołu Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Praktycznego. Niestety, ambicje te pozostały jedynie w sferze planów i nigdy nie dochodzą do skutku. Intrygi ludzi (między innymi niektórych osób z kierownictwa Zespołu) oraz brak wsparcia i zrozumienia ze strony ówczesnych władz spowodowały, że na szczeblu centralnym podjęto decyzję na korzyść „Śląska”.  Szopiński poirytowany napotykanymi trudnościami tworzonymi przez władze oraz współpracowników z kościerskiego środowiska kulturalnego, decyduje się w 1950 r. na opuszczenie Kościerzyny.

       Przenosi się do Poznania, gdzie obejmuje stanowisko kierownika i dyrygenta Chóru Rozgłośni Polskiego Radia w Poznaniu, który prowadzi do chwili jego rozwiązania w 1953 r. Kolejnym wyzwaniem dla Szopińskiego było objęcie w kwietniu 1955 r. stanowiska chórmistrza – kierownika chóru w Ośrodku Instruktorów Artystycznych Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ) w Skolimowie, gdzie pracował do połowy 1956 r. Nie zerwał jednak kontaktów z Pomorzem i rodzinnym miastem, dokąd dojeżdżał aby nadal prowadzić chór ZPiTZK i angażując się jako instruktor artystyczny w placówkach kulturalno – oświatowych.

        Ostatecznie Kościerzynę i pracę na rzecz jej mieszkańców pozostawia w grudniu 1958 r. przenosząc się do Wrocławia i przyjmując stanowisko dyrygenta Chóru Polskiego Radia we Wrocławiu, które sprawuje do końca października 1960 r. W latach 1959 – 1960 dyryguje również działającym przy Politechnice Wrocławskiej Akademickim Chórem Mieszanym. Już wówczas na jego zdrowiu zaczynają odciskać swe piętno przeżycia obozowe oraz postępująca choroba nowotworowa.

       Umiera po długotrwałych cierpieniach 5 listopada 1961 r. w Instytucie Onkologii w Krakowie mając 48 lat. Osierocił żonę Krystynę, także artystkę – śpiewaczkę oraz pięcioletniego syna Jerzego – przyszłego znakomitego skrzypka.

        Pogrzeb Lubomira Szopińskiego odbył się 9 listopada 1961 r. w Kościerzynie, stając się spóźnioną manifestacją społeczności miasta podkreślającą zasługi wspaniałego i niedocenionego za życia dyrygenta, znakomitego kaszubskiego kompozytora i działacza. W ostatniej drodze towarzyszyli mu członkowie chóru „Św. Cecylia”, działacze i artyści z całego kraju, rodzina oraz współwięźniowie z obozu koncentracyjnego w Gusen, którzy nad mogiłą pożegnali „pokornego sługę muzyki”. Kwintesencją życia Lubomira Szopińskiego jest nagrobne epitafium:

„Żył dla muzyki i cierpiał dla muzyki”.

(Tekst: Rajmund Knitter, Maciej Burandt)